Browar w Bytowie przez długi czas nie wzbudzał we mnie jakichkolwiek emocji. Sporo piw owocowych w ofercie, jakieś lagery, średnio ciekawe IPA... Piwa dla ludzi, po prostu. Całkiem sporo nowości, które nie były tak naprawdę niczym ciekawym. W końcu pojawiły się wędzonki i tego już nie mogłem sobie odmówić. Donald T., czyli Smoked RIS, jest już na blogu. Wcześniej do sklepów trafiły jednak Trójmiejskie Dymy.
Piwko w szkle jest brązowe, choć pod światło daje już takim wyraźnym, krwawym rubinem. Na moje oko klarowne. Pianka beżowa, obfita, zbudowana ze średnich oczek. W tej postaci nie utrzymuje się długo, ale i nie znika całkowicie i nieźle zdobi szkło.
W smaku również sporo owoców, tej śliwki, choć tym razem bardziej przykrytej solidną dawką dymu z ogniska i kiełbaski. Tak na słodko to podane, z dosyć wyraźnym karmelem i biszkoptami, ale podobnie jak w zapachu nie ma tu efektu przytłoczenia. Może to kwestia pewnego braku ciała, gęstości takiej, bo w odczuciu Trójmiejskim Dymon bliżej raczej takiej szesnastki. No ale jest to smaczne piwo. Średnio-pełne. Goryczka raczej skromna, a finisz słodko-gorzki. Śliwki w popiele to pierwsze skojarzenie. Można też tu wyłapać akcenty bandaży i szpitala. Fajny efekt. Całkiem nieźle pijalna piwuna z dobrze ukrytym alkoholem.
Tak więc Bytów potrafi i mam nadzieję, że będą się tam trzymać stylów nietuzinkowych. Większa gęstość i nie byłoby się czego czepiać. Warto popytać o Trójmiejskie Dymy.
Ocena: 7/10
Styl: Smoked Strong Ale
Ekstrakt: 19,0% wag.
Alkohol: 7,5% obj.
Składniki: woda; słody (pilzneński, monachijski, wędzony torfem, Caraaroma, wędzony bukiem, wędzony dębem); dodatki (palony jęczmień, płatki owsiane, suszone śliwki, palona pszenica); chmiele; drożdże
Najlepiej spożyć przed: 27.01.2018
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz