Otwieram nowy i zapewne mocno nieregularny cykl Klasycznie. Będę tu brał na warsztat piwne klasyki zarówno z Polski, jak i zagranicy. Dzisiejszego bohatera próbowałem po raz pierwszy nie tak dawno i napisałem o nim kilka ciepłych słów na moim facebooku, jednak uznałem, że zasługuje na pełnoprawny wpis. Przed recenzją warto jednak krótko przedstawić twórców.
Heller Brauerei
Można śmiało nazwać go brewpubem, gdyż jest połączony z restauracją. Znany jest głównie z powodu doskonałych, nagradzanych na całym świecie (ostatnie medale zdobyte w Australii w 2015 roku) piw wędzonych z serii Aecht Schlenkerla Rauchbier, lecz o nich za chwilę.
Taka standardowa oferta Hellera to pięć piw: Marcowe, Weizen, koźlak, koźlak dubeltowy oraz Helles (niemiecki Lager). Wszystkie z wyjątkiem ostatniego warzone są z użyciem słodów wędzonych, nadających całości tego wyjątkowego charakteru. Ciekawostką jednak jest to, że Helles w pewnym stopniu zyskuje te charakterystyczne akcenty w trakcie pobytu w tych samych kadziach. Tradycyjnie używa się tu słodów wędzonych drewnem bukowym i tylko w przypadku Eiche Doppelbock korzysta się z dębu.
Piwa spokojnie dojrzewają w kilkusetletnich piwnicach, głęboko w podziemiach Bambergu. Tradycyjnie polewa się je z drewnianych beczek, jednak z pewnością zadowolą Was również dosyć łatwo dostępne w naszym kraju butelki.
Aecht Schlenkerla Rauchbier Urbock
Browar Heller
Styl: Koźlak dymiony
Alkohol: 6,5% obj.
Składniki: woda, słód jęczmienny, chmiel
Najlepiej spożyć przed: kwiecień 2017
W kuflu wygląda to równie świetnie i bardzo apetycznie. Barwa brązowa, całość praktycznie klarowna. Pianka średnio-wysoka, kremowa, zbita i piękna. Opada nieśpieszne, przy okazji pięknie brudząc szkło.
W Polsce się dymi, ale w Niemczech się kopci. Aromat Urbocka będzie wywoływał ślinotok u miłośników tego stylu. Pierwszy plan to niebezpieczne stężenie szyneczki, kiełbachy z ogniska i wędzonego boczku - bukowa wędzonka w najlepszym wydaniu. Momentami skręca nawet delikatnie w stronę torfu. Nie mam jednak wątpliwości, że jest to nadal Bock i za podstawę robi tu gustowny, świetnie wkomponowany karmel. Można się również doszukać nutki słodkich owoców pokroju śliwek, czy też jakichś powideł. Średnia, utrzymująca się intensywność.
Znakomite piwo i na dzień dzisiejszy mój ulubiony Rauchbock. Po prostu dostarcza. Rodzime browary mają oczywiście się czym chwalić, jednak wzorem pozostaje Schlenkerla.
Ocena: 9/10
mi było dane spróbować do tej poru MARZEN, WEIZEN i URBOCK i muszę powiedzieć, że URBOCK z nich był najsmaczniejszy :) Teraz czekam na Doppelbocka :)
OdpowiedzUsuńNo to jesteśmy w podobnej sytuacji. Ostatnio w sklepach pojawia się wszystko oprócz właśnie tego Doppelbocka. Trzeba powalczyć :P
UsuńJuż w Krakowie mamy wszystkie dostępne więc może niedługo będzie i u was.
OdpowiedzUsuńPiłem doppelbocka świerzego i leżakowanego - 2010. 34 zł za butelkę, dalej jednak twierdzę, że urbock jest najlepszy. NA ZDROWIE! :D
OdpowiedzUsuń