niedziela, 20 listopada 2016

Domator o smaku wiśni - jabol wśród piw?

Producent: Domator PWN sp. z o.o. 
Styl: słodowe aromatyzowane 
Ekstrakt:
Alkohol: 9,0% 
Składniki: piwo słodowe, syrop glukozowy, aromat, kwas cytrynowy - regulator kwasowości, karmel, substancje słodzące (acesulfam K, aspartam, sacharynian sodu, sacharoza); zawiera: źródło fenyloalaniny, słód jęczmienny, siarczyny, substancje słodzące 
Najlepiej spożyć przed: 13.01.2017 


Widząc ten ewenement w delikatesach, nie mogłem sobie odmówić zakupu. Spójrzcie tylko na ilość dodatków w składzie - Kingpin by się nie powstydził, prawda? Koszt - zaledwie 2,60 zł lub coś w ten deseń. Pewnie i tak 2 zł za dużo.

Domator o smaku wiśni to dziecko znanego chorzowskiego producenta jaboli. Byk, Mocna wisienka, Super porzeczka, Sangrija i Grzany gospodzin to zaledwie część ich oferty. O dzisiejszym bohaterze trudno natomiast znaleźć cokolwiek w sieci. Trafiłem jedynie na kilka opinii browarbizowiczów i choć nie mam pewności, czy to to samo piwo, to już jestem zniechęcony. Nie oznacza to jednak, że nie będzie to trunek wyjątkowy. 

Wlano go do półlitrowej puszeczki. Generalnie jest tu czarno, a ze złotymi fontami robi to takie żałobne wrażenie. Zakład pogrzebowy Domator. No dopiszcie to sobie nad logiem w wyobraźni, to przyznacie mi rację. Odbiór zakłócają te tanie wisienki. W tle dopiero teraz zauważam powtarzające się R - w sumie nie wiem, dlaczego wzięto je na logo. Skład chyba pełny, budzący podziw. Wygląda to wszystko tanio jak guma kulka. 

W kolorze jest to herbaciane, może subtelnie przybrudzone wiśnią. Klarowność stuprocentowa. Piana praktycznie nie istnieje, bo te kilka bąbli znika natychmiastowo. Ogólnie nie zachęca. 

Aromat jest zadziwiająco intensywny. Bardziej niż w ostatnich RISach, które trafiły na bloga. Takiego stężenia owocowych landrynek w piwie jeszcze nie czułem. Jest bardziej landrynkowe w aromacie, niż same landrynki. I jeszcze taki tani, słodki, wiśniowy sikacz, który nasila się z czasem. Sztucznota. Na plus zasługuje zgrabnie ukryty alkohol, bo w nozdrza nic nie szczypie. Aczkolwiek przyjemności tu nie znalazłem.

W smaku rzeczywiście zbliżone do jabola. Mało tu ciała, za to dużo sztucznej słodyczy. Jedno z drugim nigdy mi nie grało w piwie. Jest tu bardziej wiśniowo, niż w aromacie, ale oczywiście nie piszę tu o owocach czy soku. Piszę o najtańszych syropach, napojach i landrynach. I to w zasadzie wszystko, bo nie potrafię tu wyłapać jakiegoś drugiego planu. Goryczki brak. Posmak średnio intensywny, znowu landrynkowy i słodkawy. Nagazowanie minimalne, co było widać przy nalewaniu. Na pochwałę znowu zasługuje ułożony alkohol - nic nie żre w przełyku. Po paru łykach na podniebieniu daje się wyczuć taki nalot, jak po tańszych czerwonych oranżadach. 

Dosyć paskudne. Robiliśmy je w dwie osoby, a i tak końcówka poszła do zlewu. Przeczucie jednak mnie nie zawiodło - jest to piwo niepodobne do żadnego z dotychczas przeze mnie pitych, więc nie można Domatorowi odmówić ambicji i śmiałej próby przecierania szlaków. 

Miłośnikom popularnych bełtów polecam z czystym sumieniem.

Ocena: 1,5/10

1 komentarz:

  1. wszysy macie racje ! to z piwem nie ma nic wspolnego. ..ja to dzisiaj piłem pierwszy raz z tartym swiezym imbirem na goraco z cukrem ....... i nigdy wiecej !... tyko do ZLEWU..!

    OdpowiedzUsuń