czwartek, 9 lutego 2017

Bałtyk-Pacific i Bałtyk-Adriatico, czyli porter bałtycki INACZEJ


Można rzec, że Pinta znowu przeciera szlaki. Seria porterów bałtyckich w kooperacji z uznanymi zagranicznymi browarami to świetny i ambitny pomysł, który chyba będzie kontynuowany. I bardzo dobrze, gdyż jest to dobry sposób na promocję w świecie bliskiego nam stylu oraz ojców polskiego rzemiosła.

Póki co możemy cieszyć się dwoma piwami, z czego pierwsze, Bałtyk-Pacific z japońskim browarem Baird Beer, trafił do polski niemal rok temu. Bałtyk-Adriatico uwarzono z kolei we włoskim Amarcord i to już stosunkowo świeży produkt - piwo trafiło na rynek w okolicach ostatniego święta portery bałtyckiego.

Japończyka nie trzymałem w piwnicy specjalnie na tę okazję, tylko kupiłem bez problemu w bydgoskim Leclercu - nadal tam zalega na półce. Wiem, że porter nie zebrał zbyt pochlebnych opinii i raczej rozczarowywał, natomiast przymknę oko na krytykowany brak stylowości i będę w nim szukał po prostu smacznego piwa. Ten rok czasu też zapewne mu posłużył.


Bałtyk-Pacific Collaboration Porter
Baird Beer & Pinta
Ekstrakt: ?
Alkohol: 8,5% obj.
Składniki: woda; słód jęczmienny; chmiel w szyszkach (Marynka Lubelski, Magnum, Shinshuwase); drożdże
Data rozlewu: 4.12.2015
niefiltrowane, refermentowane

Ciekawostka: nigdzie na etykiecie nie jest napisane, że mamy do czynienia z porterem BAŁTYCKIM. Przynajmniej nie po polsku. Jest porter, jest Bałtyk, jest ciemny, mocny lager, były zapowiedzi, ale produkt finalny nie określa się wprost jako ten styl. Baird ma fajne butelki pojemności 330 ml, eleganckie kapsle i znakomite etykiety - bardzo charakterystyczna, przyjemna dla oka i przypominająca drzeworyt stylówa. Opis i skład w dwóch językach. W sumie tyle - podoba mi się.

Barwa taka brązowa - nie jest to już koziołek, ale jeszcze nie Bałtyk. Widać lekkie zamglenie. Piana całkiem obfita, kremowa, średnio trwała i dziurawiąca się w niechlujny sposób.

Aromat jest... ciekawy. Dosyć intensywny, słodki, ale niekoniecznie ciemny. Dużo toffi, jakichś krówek-ciągutek, melasy takiej - naprawdę przyjemnie. Do tego sporo suszonych owoców z dominacją rodzynek i fig. Dalej akcenty opiekane, jakieś zbożowe ciasteczka ze słodką polewą, a całość mocno rozbudzająca apetyt.

Pierwszy łyk. Średnie ciało, raczej bez niespodzianek w tym aspekcie. Przyjemna gładkość, bąbelków w punkt. W smaku dosyć słodko, choć nie aż tak, jak wskazywałyby łakocie z aromatu. Jest to toffi, są rodzynki, biszkopty, a dalej nieco ciemnego pieczywa. Goryczka co najwyżej średnia, ale zastanawiający jest tu wyraźniej wychodzący chmiel. I to po takim czasie! Raczej na zielono, ziołowo, może z muśnięciem kwiatków - przyjemny. Finisz dosyć długi, fajnie kontrujący akt pierwszy. Trochę kakao, spieczony spód ciasta, echo chmielu... Alkohol zamaskowany jak Gimp z Pulp Fiction.

No nie jest to porter bałtycki, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. W ciemno bym nie zgadł. Koźlak też nie do końca. Nie jest pyszne, nie jest zaskakujące w jakiś szczególnie pozytywny sposób. No ale SMAKUJE, choć nie na tyle, żeby powtórzyć je za kolejne dwie dychy.

Ocena: 6/10


Bałtyk-Adriatico Porter
Birra Amarcord & Pinta
Ekstrakt: ?
Alkohol: 9,0% obj.
Składniki: woda; słody jęczmienne; chmiel; czarny ryż; cukier trzcinowy; drożdże dolnej fermentacji
Najlepiej spożyć przed: 9.01.2019

W składzie Bałtyk-Adriatico niespodzianką jest czarny ryż Wenus. Podobno ta odmiana zawiera mnóstwo witamin i działa jak afrodyzjak, a jej smak wyróżnia się nutami drzewa sandałowego i orzechów. Brzmi to obiecująco i powinno fajnie wkomponować się w styl. 

Piwko zapakowano do pięknej butelki z długą szyjką - Włosi znają się na rzeczy. Etykieta nie robi już na mnie takiego wrażenia i trochę żałuję, że nie zabawiono się tu fontem. Kapsel czarny. Na odwrocie apetyczny opis i nie do końca sprecyzowany skład.

Beżowa pianka średnich rozmiarów i średniej urody. Jest skromne koronkowanie. Z czasem nic po niej nie zostaje. Piwo ciemne, niemal czarne i niechętnie przepuszczające jakiekolwiek refleksy.

W aromacie lekkie rozczarowanie, gdyż brak tu kopa i mocy. Szkoda, bo jest ciekawy. Dominują początkowo ciemne owoce, kojarzące się nawet z powidłami. Jest też coś bardziej obcego, przywodzi na myśl orzechy w łupinkach - czyżby ten czarny ryż? Myślę, że dodatek zrobił robotę. Po ogrzaniu mniej słodyczy, więcej akcentów palonych i kawowych, a całość zyskuje trochę na sile. Koniec końców pozytywnie.

Ciało, pełnia i bąbelki prawilnie, nie można narzekać. Początkowo wita mnie w smaku stonowana słodycz, akcenty czekoladowe, czarna kawa i znowu takie łupinki od orzechów, suche drewno... Jakoś nikt nie zwracał na to uwagi, ale to jest naprawdę nietuzinkowy porter. Myślę, że to zasługa czarnego ryżu. Goryczka - solidna i przyjemna, stanowi kolejny wabik. Gorzkawy i dosyć długi posmak z dominującym pumperniklem, kakao z wiatraczkiem, espresso, nutką popiołu i, podobnie jak wyżej, akcentem polskiego chmielu. Charakternie, choć czuć też, że piwko miało czas odpowiednio dojrzeć.

Bałtyk-Adriatico robi dużo lepsze wrażenie. Jest tu ciemno, jest ciekawie i z jajami, a jednocześnie całkiem stylowo. Chętnie zakupię drugi egzemplarz i zachomikuję na lepsze czasy. Naprawdę polecam.

Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza