niedziela, 18 grudnia 2016

Bacchus Wine RIS - bachanalia w wykonaniu Olimpu

Styl: Wine Russian Imperial Stout
Ekstrakt: 25,0% wag.
Alkohol: 9,5% obj.
Składniki: woda; słody (pilzneński, monachijski, Abbey Castlemalting, Carafa III special, Special B, karmelowy 600); chmiele (Iunga, Marynka); dodatki (płatki owsiane, prażony jęczmień, moszcz winogron: Cabernet Souvignon, Merlot); drożdże Safale US-05 
Najlepiej spożyć przed: 10.12.2018
pasteryzowane, niefiltrowane 


Niedawno był Jopen, a już zapowiedziano nowe jopejskie z dodatkiem słodu wędzonego torfem. Wcześniej dostaniemy Whisky RISa i pilsa z dodatkiem wędzonych gruszek. Toruński Olimp fajnie się rozkręcił i narobił apetytu, jednak dzisiejszy bohater jest nie mniej ciekawy. 

Bacchus, bo o nim mowa, to Russian Imperial Stout z dodatkiem świeżego soku z uznanych czerwonych odmian winogron. Z tego co rozumiem pozwolono mu przefermentować, więc w efekcie powinniśmy otrzymać miks piwa oraz czerwonego wina. Na podobny pomysł wpadli swego czasu Doktorzy i wyszło to naprawdę fajnie. Oczekiwania są. 

Olimp to kolejny browar rzemieślniczy, który polubił się z bączkami. W przypadku Lilith butelka zrobiła robotę, więc robi i tutaj - jest sentymentalnie. Etykieta na dobrym papierze i z taką typowo olimpijską grafiką - bywały lepsze, bywały gorsze. Na odwrocie opis postaci, którą oczywiście świetne dopasowano do stylu (Bachus = Dionizos). Pełny skład. Znowu brakuje browaru, w którym uwarzono piwo. Jest za to lak, który ostatnio można znaleźć na prawie wszystkim z Olimpu - miły akcent. 

Cytując starą babę z kultowego filmu Showgirls, wygląda to lepiej niż dziesięciocalowy fiut we wzwodzie. Bacchus jest ciemnobrunatny, chyba klarowny, a w szkle już praktyczne czarny i nieprzejrzysty. Zaskoczyła szczególnie piana - ciemnobeżowa, średnio obfita, bardzo zbita i jednolita. Opada powoli i genialnie zdobi szkło. Szanuję. 

W zapachu można znaleźć zarówno prawilnego RISa, jak i akcenty winne. Dominuje czekolada z dużą zawartością kakao - nie za słodka, nie za gorzka. Pyszności. Tu za nią są te akcenty owocowe, w tym przypadku dojrzałe czerwone winogrono. W połączeniu daje to w sumie takiego nadziewanego Wedla. Po zamieszaniu znika słodycz i robi się tak sucho, jakby wąchać otwartą puszkę kakao. Intensywność, jak na styl, raczej średnia i w zasadzie jest to jedyna rzecz, której bym się czepił.  

Ciało jest solidne i zgadza się z ekstraktem. Nagazowanie bardzo niskie, co też mi odpowiada i dodaje puszystości. Jest gładziutko. Nie jest to RIS szczególnie słodki, choć charakter ma. Mniej czekolady, a więcej gorzkawego kakao. Są obecne akcenty palone, jest czarna kawa. Nie mam też wątpliwości, że był tu dodany ten sok z winogron - czerwone, półwytrawne i naprawdę subtelnie kwaskowo-cierpkawe wino odzywa się przy każdym łyku, przy czym nie dominuje nad charakterem piwnym. Goryczka średnia i palona, większej nie trzeba. Finisz długi i bardzo kakaowy - DecoMorreno oblepia mi język i podniebienie. Kiedy już się odkleja, pozostaje mocno palona kawa. Doszły mnie słuchy, że za bardzo odzywa się tu alkohol, z czym się nie zgodzę - nic mnie tu nie podgryza i nie pali. 

Świetny, pozytywnie ciężki i bardzo satysfakcjonujący Imperial Stout. Dodatek soku zrobił robotę, nadał tłu winnego charakteru, a jednocześnie nie stłamsił dobrego piwa. Dla mnie zaskoczenie, bo nie oczekiwałem aż tak fajnego trunku. Czekam na Tanatosa.

Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza