Styl: Wine Russian Imperial Stout
Ekstrakt: 25,0% wag.
Alkohol: 9,5% obj.
Składniki: woda; słody (pilzneński, monachijski, Abbey Castlemalting, Carafa III special, Special B, karmelowy 600); chmiele (Iunga, Marynka); dodatki (płatki owsiane, prażony jęczmień, moszcz winogron: Cabernet Souvignon, Merlot); drożdże Safale US-05
Najlepiej spożyć przed: 10.12.2018
pasteryzowane, niefiltrowane
Bacchus, bo o nim mowa, to Russian Imperial Stout z dodatkiem świeżego soku z uznanych czerwonych odmian winogron. Z tego co rozumiem pozwolono mu przefermentować, więc w efekcie powinniśmy otrzymać miks piwa oraz czerwonego wina. Na podobny pomysł wpadli swego czasu Doktorzy i wyszło to naprawdę fajnie. Oczekiwania są.
Olimp to kolejny browar rzemieślniczy, który polubił się z bączkami. W przypadku Lilith butelka zrobiła robotę, więc robi i tutaj - jest sentymentalnie. Etykieta na dobrym papierze i z taką typowo olimpijską grafiką - bywały lepsze, bywały gorsze. Na odwrocie opis postaci, którą oczywiście świetne dopasowano do stylu (Bachus = Dionizos). Pełny skład. Znowu brakuje browaru, w którym uwarzono piwo. Jest za to lak, który ostatnio można znaleźć na prawie wszystkim z Olimpu - miły akcent.
W zapachu można znaleźć zarówno prawilnego RISa, jak i akcenty winne. Dominuje czekolada z dużą zawartością kakao - nie za słodka, nie za gorzka. Pyszności. Tu za nią są te akcenty owocowe, w tym przypadku dojrzałe czerwone winogrono. W połączeniu daje to w sumie takiego nadziewanego Wedla. Po zamieszaniu znika słodycz i robi się tak sucho, jakby wąchać otwartą puszkę kakao. Intensywność, jak na styl, raczej średnia i w zasadzie jest to jedyna rzecz, której bym się czepił.
Świetny, pozytywnie ciężki i bardzo satysfakcjonujący Imperial Stout. Dodatek soku zrobił robotę, nadał tłu winnego charakteru, a jednocześnie nie stłamsił dobrego piwa. Dla mnie zaskoczenie, bo nie oczekiwałem aż tak fajnego trunku. Czekam na Tanatosa.
Ocena: 8/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz