wtorek, 15 sierpnia 2017

SEZON OGÓRKOWY z Piwnego Podziemia


Dziś co prawda nie nowość, jednak piwo dostępne na szerszą skalę w sumie od niedawna. Nie ukrywam też, że bardzo chciałem go spróbować, bo mimo nie tak znowu niskiego woltażu, może okazać się sympatyczną i ciekawą propozycją na letni wieczór. 

Sezon Ogórkowy to belgijski Saison w wykonaniu popularnego Piwnego Podziemia. Styl może nie wywołujący większych emocji, jednak ten egzemplarz zasłynął z powodu dodatku w postaci zielonego ogórka. Czy to nie brzmi co najmniej fajnie? Świeży i rześki akcent ogóra w głęboko odfermentowanym i mniej wymagającym jasnym piwie może zagrać jak marzenie. 

Najpierw jednak opakowanie... Etykiety Piwnego Podziemia to dla mnie pewien ewenement. Jedne ładne, inne brzydkie. Nie są też zbyt spójne i sprawiają wrażenie, jakby wychodziły spod rąk różnych artystów. Prawie wszystkie (a już na pewno ta dzisiejsza) gryzą się z logiem browaru. Notabene naprawdę ślicznym. Sezon Ogórkowy zaliczam do tych słabszych grafik. Jest to swojskie, na swój sposób urocze, ale jednocześnie wieje taką taniochą. Poza tym jest tu po prostu pusto i trzeba było jakoś powiększyć tego ogóra albo wypełnić luki wierszykiem, opisem czy doprecyzowanym składem. Papier za to świetny. 

A, no i ta nazwa... Perfekcyjna. Pasuje tak dobrze, że piwo wydaje się być składane pod nią, a nie na odwrót.

Trunet jest jasny, coś między złotem a słomką. Opalizuje i ogólnie wygląda przystępnie i pogodnie. Może mam już takie szczęście do stylu, ale piana rzadko jest w nim mocną stroną. No i tu bez niespodzianek - bielutka, na jeden-dwa palce, troszkę się dziurawi i opada dosyć szybko do gołej tafelki. 

Przechodzę płynnym ruchem do aromatu, a ten jest po prostu śliczny. W dwóch słowach napisałbym powiew świeżości, jednak byłoby to mimo wszystko za mało. Zarówno podstawa w postaci dobrego Saisona, jak i dodatki, rozumieją się jak Wipler z Korwinem. Są tu fenole w bardzo przyjemnej i łatwo przyswajalnej postaci takiej delikatnej pieprzności oraz ziół, jest zwiewna podstawa pszeniczna, jest wyraźny zielony ogórek i jest również tak lubiana przeze mnie cytrynka. Zachowano tu świetny balans - niczego nie brakuje, nic nie przytłacza, a przy tym wcale nie brakuje tu wyrazistości. Niesamowite. 

Sezon ma średnio-niskie ciało, co bardzo mi tu odpowiada. Dobrze z tym współgra średnie nasycenie i lekkie musowanie. W smaku nie ma już takiej równowagi jak w zapachu i na wstępie rządzi przyzwoity, lekki, delikatnie słodkawy Saison. Fenole, przyprawy, jakieś typowo kucharskie zioła, skórki cytrusów i bardzo delikatna podbudowa słodowa. Z kolejnymi łykami cytrynka nawet delikatnie się nasila, a muszę przyznać, że kapitalnie się tu sprawdza.

Goryczka przy przełykaniu jest oczywiście niska i przemyka niemal niezauważona. Na uwagę zasługuje natomiast finisz, gdzie zadomowił się ten zielony dodatek. Przy pierwszych dwóch-trzech łykach piwo wydawało mi się trochę mdłe na tym etapie, jakby skórkowe, ale szybko mi przeszło. Wytrawnie, z orzeźwiającym ogórkiem i owocową cierpkością.

Smaczny i nietuzinkowy wyrób. Bardzo szanuję rześkość, która jest tu silna i takowa być powinna, a niestety nie jest to wcale regułą w stylu. Fajnie zagrały dodatki - ogór na poziomie optymalnym, w zupełności mnie zadowalającym, a skórki cytryny nawet bym jeszcze dorzucił. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji spróbować, to polecam.

Ocena: 7,5/10

Kontraktor: Browar Jana
Styl: Saison
Ekstrakt: 12,5% wag.
Alkohol: 5,9% obj. 
Składniki: woda; słody jęczmienne, pszeniczne i żytnie; ogórki; chmiel; skórka z cytryny; drożdże
Najlepiej spożyć przed: 11.02.2018
niefiltrowane, pasteryzowane

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza