czwartek, 23 marca 2017

PRZERWA KAWOWA - polecana przez baristów


Browar Zakładowy z Poniatowej ostatni raz na blogu gościł... niemal rok temu, a więc krótko po starcie. Wówczas recenzowałem cztery debiutanckie piwka, które zrobiły zdecydowanie pozytywne wrażenie. Później nastała cisza, bo i niestety te cacka nie mają szczególnie dobrej dystrybucji w moich okolicach, ale jednak co nieco udało się spróbować i można chyba spokojnie uznać chłopaków za czołowy młody browar w Polsce. 

Dzisiejsze piwo nie jest nowością. Miałem jednak okazję pić niedawno świeżą warkę Przerwy Kawowej w toruńskim Carpe Kraft (o czym informowałem na instagramie) i zrobiła na mnie na tyle dobre wrażenie, że przy najbliższej okazji zakupiłem butelkę. Kawowy Ekstra Stout (kocham te spolszczenia), solidne parametry i Brazylia Santa Barbara w składzie. Ostatnio nie jestem w stanie przejść obojętnie obok żadnego piwa z kawą. Zajebiście wychodzą naszym dzielnym rzemieślnikom.

Etykieta autorstwa Dawida Ryskiego, a więc jak zwykle z polotem i humorem. Dla mnie jedne z najlepszych na rynku. Nazwa piwa co prawda bardziej pasowałaby chyba do jakiegoś sesyjniaka z dodatkiem kawy, takiego piwka na szybko, ale to oczywiście czepianie się. Na minus standardowo brak pełnego składu i morskich opowieści. Kapsel jeszcze czarny. Jeszcze, bo chyba zaprezentowano ostatnio firmowe.

Piwerko jest bardzo ciemne, niemal RISowe w trakcie nalewania. Można po cichu założyć, że w szkle byłoby nieprzejrzyste. W każdym razie w filiżance dna nie widać. Piana beżowa, raczej niechętna do nabierania gabarytów. Słychać, że strzela i nie towarzyszy mi zbyt długo.

Już z flaszki unosił się apetyczny aromat świeżo zmielonej, dobrej jakościowo kawy. Jest w tym wszystkim sporo słodyczy w postaci mleczno-czekoladowej podstawy. Ciekawie jest po ogrzaniu, bo można nawet odnieść wrażenie, że sypnięto tu słodu wędzonego. Taka nutka dymu z ogniska gdzieś w tle. Trochę silniejsza mleczność, może nawet wanilia. Do porterówki swego czasu dodawałem wanilię i wyszła całkiem podobnie. Słodko i wyraźnie. Super. 

Ciała tu z pewnością nie brakuje. Trafiało mi się sporo RISów o mniejszej gęstości, a Przerwa Kawowa to przecież zaledwie dziewiętnastka. W smaku dosyć pełne, wyraziste, ale umiarkowanie słodkie. Mleczna czekolada złamana czarną kawą - coś pięknego. A kawka ma tu ten bezpośredni charakter, jak choćby w słynnym Crackerze, więc nie ma wątpliwości, że sypnięto jej od serca. Ponadto trochę żytniego chleba, stonowane akcenty opiekane i palone. Fajny klimacik, a całość misiowato-stoutowa, bardzo przyjemna w odczuciu dzięki niskiemu nagazowaniu. Wyczuwalna goryczka, taka w sam raz, kawowa w charakterze. Dalej długi i konkretny finisz - nieco gorzkawy, kawowy, kakaowy, a do tego dochodzi przyjemna popiołowość i akcencik ziemisty. Alkohol oczywiście perfekcyjnie ukryty. 

Dla mnie jeden z najlepszych polskich Coffee Stoutów. Stawiam go obok reprezentanta Deer Bear, który niestety nie doczekał się kolejnych warek. Przerwę Kawową chciałbym regularnie widywać na półkach sklepowych.

Ocena: 8,5/10


Styl: Kawowy Ekstra Stout
Ekstrakt: 19,0% wag.
Alkohol: 8,0% obj.
Skład: woda; słód jęczmienny, słód żytni; chmiel; drożdże
Dodatki: kawa Brazylia Santa Barbara
Najlepiej spożyć przed: 18.06.2017
niepasteryzowane, niefiltrowane

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza