czwartek, 21 kwietnia 2016

[Hopkins] Golden State AIPA - Recenzja piwa

Uwarzone w Browarze Kościerzyna 
Styl: American India Pale Ale 
Ekstrakt: 15,0% wag. 
Alkohol: 6,2% obj. 
Goryczka: 70 IBU 
Skład: woda; słody (Pale Ale, wiedeński, karmelowy pszeniczny); chmiel (Simcoe, Mosaic, Columbus, Citra); drożdże US-05 
Data ważności: 25.06.2016 
niepasteryzowane, niefiltrowane 


Koszykówka jest mi bliska równie bardzo, co siatkówka, hokej lub tenis. Czyli wcale, więc wybaczcie, że na zdjęciach widzicie buciory do biegania zamiast do kosza. O Golden State Warriors mimo wszystko coś niecoś tam słyszałem i wiem, że ostatnio nie mają sobie równych w NBA. Hopkinsi postanowili więc uwarzyć piwko w hołdzie dla tej drużyny i tym oto sposobem powstało Golden State AIPA. Już drugi przedstawiciel stylu w tym młodym browarze, więc chyba słusznie przytulili to IPA glass

Tym razem za tło na etykiecie robi powierzchnia piłki do kosza, co jest dość naturalnym wyborem. Prezentuje się to nieźle, choć np. Mississippi wyglądało moim zdaniem fajniej. Są oczywiście morskie opowieści, jest pełny skład i kilka dodatkowych informacji. Kapsel biały i całkiem fajnie pasujący do akcentów na ecie.

Sam trunek w wyglądzie to takie klasyczne IPA, a więc bursztynowa barwa i lekka opalizacja. Piana biała, średnich rozmiarów, całkiem przyjemna dla oka i niezbyt szybko opadająca do pełnego kożuszka. Jest prawilna koronka, więc nie ma się za bardzo czego czepiać. 

Aromat jest co najwyżej średnio intensywny i chciałoby się go więcej. Czuć dominację amerykańskich chmielu, zwłaszcza cytrusów, ale również wyraźną słodowość. Razem tworzy to taką trochę ice-tea, co w sumie mi odpowiada, tylko naprawdę powinno pachnieć to mocniej

Średnie ciało, solidna pełnia. Gazu oszczędnie, poniżej średniości. Początek idzie w stronę słodkiego i mamy tu zachowaną równowagę między słodem i chmielem. Trochę karmelu i zboża, trochę mango i pomarańczy. Jest wyraźna goryczka, która zalega przez chwilę w upierdliwy sposób. Ogarnia się w porę i nadaje piwu takiego pazura, ale pijalność mimo wszystko nieco obniża. Finisz mocno wytrawny, taki a'la skórki cytrusów, albedo, ale też trochę łodygi. Wychodzi jeszcze akcent takiego ciemnego pieczywa, głównie skórki.

Więc tak, źle nie jest i smakowało mi, ale już czuję, że piwko może stanowić wyzwanie dla części osób i sam też sięgnąłem w połowie po małą zagrychę. Przy następnej warce goryczkę polecam trochę ogarnąć. No i aromat wypadałoby podkręcić. Poza tym całkiem przyjemne chwile, więc amatorom piw goryczkowych mogę Golden State'a polecić. 

Ocena: 6/10 


Sprawdź to: 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza