piątek, 15 kwietnia 2016

[Zakładowy] Bumelant - Recenzja piwa

Styl: Polskie Ciemne Ale 
Ekstrakt: 12,0% wag. 
Alkohol: 4,7% obj. 
Goryczka: 44 IBU 
Skład: woda; słód jęczmienny; chmiele (Iunga, Cascade PL, Puławski); drożdże US-05 
Data ważności: 16.04.2016 
niepasteryzowane, niefiltrowane 


No to kończymy na razie odyseję zakładową, choć na nowe piwka ekipy z Poniatowej też mam zamiar polować, więc zobaczymy. Mamy tu ciemne ale na polskich chmielach, co brzmi naprawdę intrygująco. Ponownie skorzystano z rodzimego Cascade oraz Puławskiego, które już zdążyły pokazać, że stać je na wiele. Oczekiwać należy chyba stosunkowo prostego, pijalnego, lecz wyraźnie nowofalowego piwka. Takiego dla ambitnych bumelantów właśnie. 

Etykieta to oczywiście ponownie stylistyka PRL, co kapitalnie się sprawdza. Śmieszny gostek opierdalający się w taczce z gazetką i szlugiem zdecydowanie mnie kupił. Chętnie przytuliłbym te grafiki na koszulkach albo nawet plakatach, o czym już kiedyś pisałem. O samym trunku możemy poczytać tyle, ile trzeba, choć mogłoby być więcej. Dobry materiał, kapsel golas. Zabieram się za piwko.

Po ściągnięciu kapsla zaszło podejrzane zjawisko, bo Bumelant się spienił i zaczął powoli wychodzić z butelki. Hmm... W słoiczku mamy obfitą czapę w kolorze beżowym, która co prawda się dziurawi, ale opada względnie powoli i stabilizuje pod koniec. Jest niezła koronka. Sam napitek ciemnobrunatny, chyba lekko zamglony, ale już w szkle i tak praktycznie nic nie przepuszcza. 

Aromat jest intensywny i mocno cytrusowy, czyli nasza Kaskada musi robić robotę. Po zamieszaniu dochodzi więcej słodyczy i obok grejpfrutów swoje miejsce znajdują mango i papaja. Jeszcze trochę świerku się odzywa. Szukam ciemnych słodów, bo na razie pachnie to normalnie na jasno. Dałem mu się trochę ogrzać, mieszałem, wąchałem i nic. Może nutka kawy, ale w ciemno powiedziałbym, że to jakieś APA. Fajna sztuczka, Panowie. 

Piwko dosyć lekkie w odbiorze, gładkie. Umiarkowanie nagazowane, więc jeśli to nadmiar bąbelków był przyczyną wychodzenia, to chyba uciekły w pianę. Dosyć wytrawne, bo trudno mi tu wskazać coś jednoznacznie słodkiego. Początek to przede wszystkim chmiel ze swoimi grejpfrutami, skórkami pomarańczy i żywicą, przy czym jest to takie ugładzone i można odnieść pewne wrażenie wodnistości. Wynagradza nam to całkiem wyraźna, cytrusowa goryczka i długi finisz, gdzie pojawia się czarna kawa, akcenty palone i ciemne pieczywo. Mocno pijalne

Czytam sobie teraz opinie o tym piwie i jestem trochę zaskoczony. Padają głosy, że to raczej jakiś stout jest, a ja jednak wyczuwam tu przede wszystkim chmiel, takie trochę session black IPA. No nic, oczywiście polecam, przekonajcie się sami. Tak czy srak, powinno zrobić robotę.

Ocena: 7/10 


Sprawdź to: 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza