poniedziałek, 4 lipca 2016

[Browar Jana] Pan Grodzin - Recenzja piwa

Styl: Grodziskie 
Ekstrakt: 8,0% wag.
Alkohol: 2,6% obj. 
Skład: woda; słody (Weyermann Pszeniczny Wędzony); chmiel Lubelski, drożdże S-04 
Najlepiej spożyć przed: 23.10.2016 
pasteryzowane, niefiltrowane 


Kolejne Grodziskie na rynku. Tym razem za polski klasyk wziął się Rzemieślniczy Browar Jana z Zawiercia i wyszła mu leciutka ósemka z alkoholem poniżej 3%. Kolejny reprezentant stylu bardzo cieszy i póki co chętnie sięgam po te piwa, do czego również Was zachęcam, bo pogódkę mamy ostatnio ogólnie sprzyjającą. Mam braki w Grodziszach, jeśli chodzi o blog, więc z przyjemnością robię recenzję. Czego oczekuję? Lekkości, rześkości, pijalności i przyjemnej nutki wędzonej. No i nienagannej prezencji, bo po prostu tak wypada. 

Browar majstruje przy tych etykietach i nadal brak w nich takiej konsekwencji, bo piwa nie wyglądają jak jedna wielka rodzina. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Nie znaczy to jednak, że wyglądają źle, bo choćby Pan Grodzin broni się zarówno graficznie, jak i estetycznie. Ciekawa gra kolorów, podoba mi się takie połączenie. Ładne fonty, fajne morskie opowieści, pełny skład. Kapsel jak zwykle firmowy. W żadnym wypadku nie jest źle i całość spełnia rzemieślnicze standardy.

Piwo samo w sobie również wygląda zacnie. Jest jasne, słomkowe takie. Dosyć wyraźnie opalizuje, a stało kilka dni w spokoju. Piana bielutka i dosyć obfita, choć nie zachowuje się aż tak fajnie jak choćby na Piwie z Grodziska. Odrobinkę mniej trwała i mniej chętna do koronkowania. Mimo wszystko na plus

Aromat jest średnio intensywny i nieszczególnie złożony. Czuć w nim delikatną słodową słodycz, trochę sianka oraz przyjemną dębową wędzonkę na odpowiednim poziomie. Można ją porównać do oscypka. Pojawia się bardzo subtelna nutka zielona, zapewne od chmielu. Tak więc prosto, ale czy źle? Wręcz przeciwnie, bo mamy tu chyba wszystko, czego należy oczekiwać. 

Pierwszy łyk i co tu dużo pisać, prawilny Grodzisz. Bardzo lekkie, zwiewne piwko z przyjemną pszeniczną słodowością. Wyróżnia je można delikatna cierpkość, która raczej nie jest normą, ale można ją zaliczyć na plus. Nagazowanie wydaje mi się trochę za niskie jak na styl i faktycznie mogłoby bardziej musować. Goryczki jako takiej nie wyłapuję, natomiast w ugładzonym finiszu czuć dosyć wyraźnie dymność, zwłaszcza retronosowo, no i delikatnie kwaśny akcencik. W sumie jest całkiem wytrawnie. Niska pełnia, mało ciała, dużo orzeźwienia. 

Dobre? Dobre. Nie najlepsze, ale i nie najgorsze. Dla fanów stylu jak najbardziej się nada, a ja się do nich zaliczam. Smacznego.

Ocena: 7/10

Dajcie w komentarzach znać, które piwo w tym stylu smakowało Wam najbardziej. Mi olimpijska Sophia i choć minęło trochę czasu od premiery, to dla mnie wciąż numer jeden.


Sprawdź to: 
[Kompania Piwowarska] Książęce Golden Ale - Recenzja piwa 

1 komentarz:

  1. Tegoroczny jak na razie nr 1 to Juicy Wave z Piwne podziemie i Pracownia

    OdpowiedzUsuń