Styl: Porter bałtycki
Ekstrakt: 22,0% wag.
Alkohol: 9,0% obj.
Goryczka: 45 IBU
Ja też potrafię w mordę bić.
Józef Piłsudski
O Glogerze słyszałem różne opinie, ale jednak wystarczająco wiele negatywnych, by mijać się z ich piwami. Nowa, limitowana seria wygląda na tyle ciekawie, że warto mimo wszystko dać browarowi szansę. Mi w oko najbardziej wpadł w oko nowy porter bałtycki na rynku. Czy jest się z czego cieszyć?
Trzeba przyznać, że Gloger od początku wyróżniał się opakowaniami piw. Podstawowej serii być może brakowało polotu, ale nadrabiała to schludnością. W serii piłsudskiej jest podobnie: firmowy kapsel, krawatka, bardzo dobry papier, pozłacana czcionka i multum informacji dotyczących samego trunku. Graficznie też jest to chyba kroczek do przodu, więc trudno się czegoś przyczepić.
W szkle piwo też nie prezentuje się źle. Ciemnobrunatna barwa z niewielkim rubinowym refleksem, a na górze całkiem obfita piana w kolorze kawy z mleczkiem. Dziurawi się trochę, ale jednak stabilizuje na zadowalającej wysokości i towarzyszy już praktycznie do końca, szczątkowo zdobiąc ścianki szkła.
Pierwszy niuch przynosi umiarkowanie słodką czekoladę i owocowość kojarzącą się ze śliwką. Jest wyraźnie i zachęcająco. W miarę ogrzewania i mieszania śliwka zyskuje coraz bardziej wędzony charakter i wychodzi nawet przed czekoladę, przez co zapach staje się mniej słodki. Chyba przemyka tu co jakiś czas masełko, no ale jest czym je przykryć. Na plus.
Nie wiedziałem, czego się spodziewać po tym piwie, ale koniec końców wyszło obronną ręką. Zdecydowanie udany i robiący wrażenie porter bałtycki. Fajna opcja na zbliżające się święto tego stylu.
Ocena: 7,5/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz